czwartek, 3 kwietnia 2014

2.

Tego wieczoru byłam smutna, w oczach miałam łzy, chociaż wcale nie płakałam. Nawet światło wydawało mi się być szare. Żadna muzyka, żaden film, nawet przyjaciel nie był mi w stanie pomóc. Płakałam przez Ciebie, siebie i przez to wszystko, co być mogło, a czego nie ma i nigdy nie będzie..'Nie wiedziała jak to wytłumaczyć. Podczas dnia, w świetle słonecznym tryskała energią, zarażała śmiechem. To ona pocieszała innych, mówiła, że będzie dobrze. A gdy tylko słońce chowało się za horyzont, chęć do życia gasła. Radość wypalała się. Mina stopniowo smutniała. I nie tylko mina, bowiem cała jej dusza płakała, coś żałośnie w niej krzyczało...

Dziwnie tak, kiedy na nikim Ci nie zależy. Nie czekasz na żadną wiadomość. Nie myślisz o nikim przed snem. Nie czujesz strachu, ze ktoś zniknie. Dziwnie. Bezpiecznie. Pusto.

Uwielbiam łamać zasady, patrzeć w niebo. Wracać do wspomnień i śmiać się z niczego.

nigdy. nigdy nie będzie lepszego. zawsze wracam myślami do jego uśmiechu, do jego zachowania. już na zawsze będzie moim ideałem.

Bo myślisz że jak wrócisz, przytulisz i pocałujesz tak że nogi mi zmiękną wszystko będzie w porządku? Nie. Może przez chwilę, przez pierwsze pięć minut, ale potem.. serce przypomni tamte dni. Godziny. Odrapię mi rany i znów powróci ten ból przeszywający mnie całą, od stóp aż po sam czubek nosa, a nawet i wyżej. Zrozum. Za dużo wycierpiałam.. gdybyś wtedy. Gdybyś tego ulewnego dnia, zatrzymał się. Odwrócił. Gdybyś nie zostawił mnie tam na środku tego wielkiego ogromnego budynku, który do dziś śni mi się po nocach. Gdybyś został. Gdyby Twoje ramiona były dla mnie oparciem byłoby inaczej. Teraz jest już za późno. Proszę. Odejdź i nie wracaj. Nie rozdrapuj moich ran bo nie przeżyję.

Leżąc już w łóżku chciałam, żebyś był. Żebyś był tak, jak jest poduszka.

Wiesz kiedy naprawdę kochasz? Kiedy się do Ciebie nie odzywa, odrzuca połączenia, a Ty nadal dzwonisz. Kiedy powoduje, że po Twojej twarzy spływają łzy, a Ty nadal chcesz z nim być. Kiedy budzisz się w środku nocy i masz ochotę napisać mu sms 'Kocham Cię' chociaż wiesz, że odczyta go dopiero rano.

Teraz się pozbierałam. Nie jestem już tak perfekcyjna jak wcześniej,

 nie potrafię już tak pięknie żyć, nie potrafię szczerze się śmiać.

Ale jestem. Wstaje z łóżka żeby przeżyć kolejny cholernie pusty dzień.

Staram się naprawić to, co tak naprawdę nie jest zepsute. Tracę, bo przedwcześnie uznaję coś za stracone. Piję zimne kakao, bo boję się, że poparzę usta. Nie przyznaję się do miłości, bo w nią nie wierzę. Nawet, kiedy jestem zakochana.

Ona nie chciała się narzucać. On nie chciał Jej za bardzo komplikować życia sobą. Tak jakby nie wiedzieli, że znaczą dla siebie więcej niż wszystko...

Dzięki niemu uśmiecham się do ekranu telefonu w drodze na przystanek, do szkoły, do domu. a ludzie tak dziwnie się patrzą. jakby uśmiech był czymś niecodziennym.

Wiesz jak to jest budzić się co noc czując łzy pod powiekami? Słyszeć jak serce wygrywa marsz żałobny? Jak podczas 40 stopniowej temperatury odczuwać wewnętrzne zimno? Jeśli nie wiesz, to nie pierdol, że mnie rozumiesz.

Wszystko jest prostsze, niż myślisz i jednocześnie bardziej skomplikowane, niż sobie wyobrażasz...

3 w nocy. słychać wibrację telefonu, znowu wkurwiona, ktoś śmie mnie budzić o tej godzinie. Klikam 'pokaż' i uśmiech od razu pojawia się na twarzy : ' nie obudziłem ? ;>' . Oczywista odpowiedź - ' oczywiście, że nie ;* '

Sto miliardów sześćset tysięcy zerkań w Twoją stronę na dzień dobry.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz