Idzie burza, wiem, wiatr rozwiewa mgłę
a ja uczę się żyć, każdym kolejnym dniem.
Uśmiechnij się za mnie, gdy będą mnie grzebać
bo byłem tym kim chciałem być, nie kimś kim było trzeba
Upadam żeby powstać,
wstaje żeby biec,
biegnę żeby wygrać, Ty też
Podobno lubisz prawdę
Jak lubisz to co ryczysz zawsze kiedy ją wygarnę
To płynie jak sekundowa wskazówka zegara,
Wszystko osiągnąłem sam więc możesz już wypierdalać
Więc nie pisz i nie dzwoń, już nie rośnie tętno,
I wszystko mi jedno, Ty to tylko przeszłość
Chcę Ci dać co najlepszego mam w sobie,
Nie wiem dlaczego to robię,
Pewnie dlatego, że to wciąż siedzi w mojej głowie
Ten płomień w nas, od zawsze przecież się tlił,
Od zawsze przecież w nas był, dodawał nam wielu sił
Nie wiem już nic,
Gubię się cały czas gdzieś,
Tracę wyobraźnię,
Pomóż mi wstać
Jak się pieprzy to nagle, sam wiem jak coś się pieprzy,
Jak łatwo można stracić serca ukochanych dziewczyn
Ja mam swój zamknięty świat z własnym olimpem,
Ty masz zakłamaną twarz w stylu - z deszczu pod rynnę.
Wszyscy muszą być kimś,
Mi wystarczy być sobą
Wyszepcze Ci do ucha jak bardzo Cie kocham,
Ciepło moich słów zabije ból w Twoich oczach.
Mówisz mi jak mam stać, lepiej powiedź jak iść,
Kurwa mać daj żyć, nie jestem taki jak Ty
Kiedyś próbowałem uciec i zapomnieć o problemach,
Ale to, że nie czuje, nie oznacza że ich nie ma.
Nie bój się przeszkód, dotrzymuj słowa,
Inaczej nikt Cie nie będzie szanował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz